piątek, 5 czerwca 2015

Dźgnij mnie kuchennym nożem, wypuść na mnie swoje lwy.

Helou!

Dzisiaj post typowo rozkminowy, jak widać po tytule raczej, mam w planie stworzyć tu post bardzo egzystencjalny, głęboki w przekazie ;_; (klik).

Ostatnimi czasy bardzo próbuję się zmotywować do czegokolwiek, co idzie bardzo opornie w moim przypadku. Jeszcze niedawno czułam silną potrzebę przeczytania czegoś, ale kiedy sięgnęłam po pierwszą lepszą książkę, ta chęć znikła (co nie znaczy, że się poddałam). Próby trzymania diety także mają dużo do życzenia, ale z każdym dniem jest coraz lepiej. Treningi także wymagają dopracowania, ale z dnia na dzień przejeżdżam więcej kilometrów rolkami, więcej daje z siebie i na treningu w domu.

Patrząc na to wszystko można dopatrzeć się jednej zasadniczej cechy - w każdej z wyżej wymienionej ,,czynności" postęp jest powolny i po jakimś czasie. Koniec końców wywnioskować można że wszystko jest kwestią małych zmian, aby one po czasie dały spektakularny efekt. 

Cóż, już za miesiąc wakacje, czas się powoli nastawiać na lepsze. Ciekawe co te wakacje mi przyniosą.

CZAS NA INSPIRACJE!
  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz